TYLKO KOLOR INNY

Ryszard Kos ubrany w indiański strój, pięknie wyhaftowany rękoma Zorzy Rannej, wyszedł przed chatę Tecumseha. Wyglą­dał jak Szawanez. Jedynie barwa skóry zdradzała rasę. Odetchnął czystym, wonnym powietrzem. Przeciągnął się. Ścieżka wydepta­na przez łąkę zaprowadziła go nad rzeczkę. Czysta woda po­kazywała żółty piasek dna, zachęcała do kąpieli. Wyszukał odpowiednie miejsce i zrzucił z siebie ubranie. Po chwili zanu­rzył się w wodzie. Gdy orzeźwiony i wesół wracał do wioski, natknął się na Zorzę Ranną. Szła z olbrzymią tykwą po wodę. Uśmiechnęła się radośnie.Jesteś już całkiem zdrowy — zawołała. Ale zaraz posmutnia­ła. — Wkrótce porzucisz wioskę Szawanezow i…I co?Spuściła oczy, a na jej policzki wypłynął rumieniec. Milczała.Masz rację. Będę musiał pożegnać gościnnych Szawanezow, ale i ty pośpieszysz zapewne do wigwamów Seneków.Wrócisz do Detroit?… Tam masz swój dom?…Nie. Mój dom jest wszędzie tam, gdzie zaniosą mnienogi, gdzie zaprowadzą leśne szlaki.Podniosła duże, czarne źrenice i badawczo spojrzała w twarz Kosa.

Witaj na moim portalu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy jakie tutaj zamieszam dotyczą tematyki popularno-naukowej, Mam nadzieję, że formuła bloga Ci się spodoba! Zapraszam do śledzenia mojej strony!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)