PIĘĆDZIESIĘCIU

Było ich ponad pięćdzie­sięciu. Skupione, kamienne twarze i nic nie mówiące oczy. Ręce złożone na kolanach. Dostojnie panująca cisza.Ryszard dyskretnie obserwował oblicza starszyzny. Pełen zadumania stwierdził, że nie było wśród siedzących Elskwatawy — brata Tecumseha. Ponadto wokół Rady Starszych nie zgromadzili się wojownicy, kobiety i dzieci, jak to bywa w zwy­czaju czerwonoskórych.Tecumseh wyjął ze skórzanego woreczka kalumet i wolno, z dostojeństwem napełniał go tytoniem. Oczy wszystkich pa­trzyły na tę rytualną czynność. A kiedy płomyk rozżarzył tytoń, wódz Szawanezow powstał, zaciągnął się dymem ze świętej fajki i wydmuchał go uroczyście we wszystkie strony świata, w niebo – i ziemię.

Witaj na moim portalu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy jakie tutaj zamieszam dotyczą tematyki popularno-naukowej, Mam nadzieję, że formuła bloga Ci się spodoba! Zapraszam do śledzenia mojej strony!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)