KRZĄTANIE WOKÓŁ WIGWAMU

W drzwiach wigwamu pojawiła się nagle Zorza Ranna, ale widząc obcego, zawahała się i nie weszła do środka. Ryszard powstał. Zostańcie sami — powiedział. — Macie sobie tyle do po­wiedzenia.Tecumseh przyzwalająco skinął głową. Kos wyszedł z chaty i spojrzał na zalaną słońcem wieś. Podszedł do stojącej w po­bliżu dziewczyny. Bęben dalej głucho dudnił, ter przygasał, to znowu monotonnym, ostrym rytmem niepokoił serca. Swit zabielił smugę horyzontu, a później różowy krąg słońca wypływać począł ponad puszczę. Wstawał pogodny dzień. Gdzie­niegdzie tylko strzępy bielutkich chmur żeglowały po wysokim sklepieniu błękitnego nieba. Wokół wigwamu krzątali się ludzie. Dymiły ogniska, kobiety z tykwami szły do strumienia po wodę. Bęben szamana milczał już od wieczora. Cisza poranku rozpo­ścierała się nad wioską. Ptactwo zbudzone ciepłymi promieniami słońca nawoływało się ze wszystkich stron.

Witaj na moim portalu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy jakie tutaj zamieszam dotyczą tematyki popularno-naukowej, Mam nadzieję, że formuła bloga Ci się spodoba! Zapraszam do śledzenia mojej strony!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)